Nie jestem trenerem personalnym. Nie jestem zawodowym kolarzem. Jestem facetem, który pewnego dnia powiedział „dość” i postanowił odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Poniżej znajdziejsz kilka informacji o mnie.
Cześć, mam na imię Tomek. Ten blog to mój cyfrowy notatnik. Miejsce, gdzie zapisuję kilometry, przewyższenia i lekcje pokory, jakie dają mi góry oraz rower.
Table of Contents
ToggleMatematyka mojego życia
W biznesie i w sporcie liczby nie kłamią. Moja statystyka z ostatnich 12 miesięcy wygląda tak:
-
- Waga startowa (Styczeń 2025): 182 kg
-
- Waga obecna (Styczeń 2026): 95 kg
-
- Wynik: Minus 87 kg.
-
- Najwyższy punkt: Szczyt Kilimandżaro (5895 m n.p.m.).
To była moja druga poważna walka z otyłością, z którą mierzyłem się od dziecka. Póki co – zwycięska. Ale zrzucenie wagi to tylko początek. Sztuką jest utrzymanie formy i znalezienie pasji, która napędza cię każdego ranka.
Od Puzzli do Szczytów
Mieszkam w Wadowicach, u podnóża gór, które kocham. Na co dzień twardo stąpam po ziemi – zarządzam firmą Kalmo. Produkujemy puzzle i opakowania. To praca, która wymaga precyzji, cierpliwości i układania małych elementów w jedną całość.
Z moją formą było podobnie. Przez lata praca i stres zepchnęły zdrowie na boczny tor. W końcu jednak zrozumiałem, że organizm to też układanka – jeśli zgubisz jeden element, całość się posypie.
Miłość do terenu nie wzięła się znikąd. Zaszczepiono mi ją jeszcze w szkole podstawowej podczas rajdów na orientację. To wtedy nauczyłem się, że najkrótsza droga nie zawsze jest najłatwiejsza, a satysfakcja na mecie jest warta każdego błota. W styczniu 2026 roku ta dziecięca pasja zaprowadziła mnie na dach Afryki – zdobyłem Kilimandżaro. To był test charakteru, który zdałem.
Dlaczego „Zgruzowany”?
Po powrocie z Afryki szukałem nowego celu. Czegoś, co pozwoli mi budować żelazną kondycję pod kolejne wyprawy wysokogórskie, a jednocześnie da radość na co dzień. Padło na rower gravelowy.
Dlaczego gravel? Bo daje wolność. Pozwala uciec z asfaltu w las, na szuter, w tytułowy „gruz”. Nazwa bloga ma dla mnie podwójne znaczenie:
-
- Stan fizyczny: „Zgruzowany” to w moim słowniku synonim pozytywnego zmęczenia. To moment, gdy zsiadasz z roweru brudny, mokry i wyczerpany, ale z czystą głową.
-
- Teren: To hołd dla szutrowych dróg Małopolski, Beskidów i każdego „nieidealnego” szlaku, który zamierzam przejechać.
Co dalej?
Mój cel na ten rok jest prosty: start w ultramaratonach gravelowych. Chcę sprawdzić, gdzie leży granica mojej wytrzymałości. Nie znajdziesz tu porad dietetycznych „cud” ani wymądrzania się. Znajdziesz tu zapis walki z samym sobą, opisy tras w okolicach Wadowic i relacje z przygotowań do ultra.
Jeśli Ty też walczysz ze swoją wagą, szukasz motywacji albo po prostu chcesz poczytać o górach i rowerach z perspektywy amatora – rozgość się.
Do zobaczenia na trasie! Tomek

